Dlaczego nienawidzę mechaników 
Czyli jak informatyk musi naprawiać to, co „fachowiec” spierdolił
Dawno nic tu nie wrzucałem, ale Wyjebane.
Dzisiaj pogadamy o:
- partaczach
- debilach
- degeneratach
Czyli o… mechanikach. 
Jak to się, kurwa, zaczęło? 
W moim aucie wysrał się elektryczny hamulec ręczny. Gówno mnie obchodzi ten samochód – nie jestem z tych, co polerują lakier mikrofibrą. To auto ma po prostu:
- Jeździć
- Odpalać
- Hamować
Ręczny napierdalał. Wydawał z siebie dźwięki, jakby zaraz miał wypluć zębatki na asfalt. Co zrobił mój mechanik? Ten kurwa w dupę zajebany wirtuoz klucza płaskiego? Zamiast pochylić się nad problemem, wziął i po prostu upierdolił mi linkę. Ciach.
I rzucił tekstem:
“Zrobimy to później, kierowniku.”
Myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok.
W nerwach wziąłem to gówno na własny warsztat.
O co tu, kurwa, chodzi? 
Okazuje się, że te wszystkie brudne łapska, te pasywy, dla których szczytem ambicji jest opierdolić flaszkę
i poruchać grubą żonę, nie potrafią ogarnąć tego, co dla chudego, wkurwionego informatyka jest kurwa logiczne. Mianowicie:
- Wykręcić uszkodzony moduł
- Rozebrać go na atomy
- Zbadać i ocenić, co faktycznie jebło
Wykręciłem ten sterownik. Otworzenie obudowy to była prawdziwa katorga. Całość zajebana żywicą i jakimś chujowym silikonem, który miał w dupie różnice temperatur. Żaden hot air tu nie pomagał, a co dopiero OPALARA, o której marzyłby typowy koneser silników zasilanych LPG.

Więc zrobiłem to, co trzeba było zrobić – rozpierdoliłem tę obudowę. Inaczej się nie dało. Nową obudowę i tak sobie wydrukuję w 3D, ale o tym zaraz.
Po dostaniu się do środka sprawa stała się tak oczywista, że aż mnie zęby zabolały. 
Mechanizm jest banalny:
- Działa na dwa koła z jednego silnika elektrycznego.
- Silnik kręci się w jedną stronę – zaciąga linkę.
- Kręci w drugą – puszcza.
W środku trochę mosiądzu, stali i plastiku, którego za cholerę nie mogłem zidentyfikować. Na pewno nie był to PETG ani ABS. Obstawiam jakiś pancerny Nylon z dziwną domieszką. 
Inżynieria vs “Fachowcy”
Proces naprawy? Prostszy niż konstrukcja cepa.
Problem polegał na tym, że jedna z plastikowych prowadnic rozpierdoliła się w drobny mak. Nie nadawało się to do żadnego klejenia, a tym bardziej do druku 3D z filamentów, które miałem pod ręką – siły tam są zbyt duże.
Co zrobi informatyk z lutownicą i suwmiarką?
Zrobi nową prowadnicę ze stali, docinając i spawając kilka płaskowników, a nową obudowę machnie na drukarce.
![]()
Ale wiecie co w tym wszystkim jest najsmutniejsze? Że to wymaga myślenia.
A w polskim warsztacie myślenie to zjawisko niepożądane. 
Dla nich szczytem diagnostyki jest podpięcie komputera z pirackim kurwa windowsem i wymiana cewek na pałę.
Tam nie ma miejsca na przeliczenia czy reverse engineering. Tam ufa się mitycznemu “doświadczeniu”.
Jeb, jeb, jeb, wjeżdża najtańszy Maxgear, na drugą stronę Hart, kasujemy hajs, gwarancja do bramy i spierdalamy.

A jak powiesz takiemu, że moduł hamulca ręcznego da się naprawić, to popatrzy na ciebie jak na kosmitę i powie:
“Panie, to robota dla ELEKTRYKA”
![]()
![]()
Żeby ten zjeb chociaż wiedział, czym się różni elektronik od elektryka… 
Patologia warsztatowa
Dla nich zrozumienie czegokolwiek poza tym, że “nie odpala = wymień pompę paliwa (klient i tak zapłaci)”, to abominacja.
Jak wygląda ich życie?
- Robota w smarze po 10 godzin dziennie.
- Powrót do domu i napierdalanie żony (jak się ją w ogóle ma).
- Walenie konia 24/7 do porno z transami na xnxx i chlanie do odcięcia.

- Rano gadka-szmatka z kumplami w warsztacie, zgrywanie samców alfa i te ich żałosne marzenia: “Zobaczysz Karynka, pierdolnę tym i swój warsztat otworzę”.

- A na drugi dzień rano: “Dzień dobry, panie prezesie, przepraszam, że znów się spóźniłem, kurwa”.

Ja pierdolę.
Podsumowanie
Wziąłem miernik. Wziąłem suwmiarkę.
Zrobiłem projekt i wymyśliłem, jak to naprawić, podczas gdy “profesjonalista” potrafił tylko użyć kombinerek do ujebania stalowej linki. Jak mnie te pasożyty niemiłosiernie wkurwiają.

Auto zaraz będzie jeździć, ręczny będzie działać, przez ten czas będę jeździł zapasowym. Ale kurwa ten wpis musiał powstać, bo poziom mojego wkurwienia wyjebał właśnie poza skalę.
Komentarze czytelników (Razem: 0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł!
Dodaj swój komentarz 📝